Mamy pomysl na przeniesienie serwisu, jest szansa ze wszystko zostanie bez zmian, w cišgu kilku najbliszych dni moga pojawic sie przerwy techniczne, caly czas dzialamy.
Strona Główna Smocza studnia Odra i Piskorna Luty 23 2020 10:15:00
Natura 2000
Cel mojej wycieczki
Co warto zobaczyć w lesie?
cd. Co warto zobaczyć w lesie?
O samym lesie
Ludzie i las
Protokół bogumiński
Po drodze na Bajkał
Łany
Kamieniec
Gajków
Galeria
Smocza studnia


Drachenbrunn - Smocza Studnia



1936 r


Z wczesnego średniowiecza pochodzą znaleziska osiedli Słowian, które tworzyły wielki podwrocławski majątek ziemski. Wchodził on w skład dóbr feudalnych, w których znajdowały się leżące w pobliżu Odry między Oławą a Wrocławiem: Stary Otok, Janików Laskowice i Kamieniec (de Kamene).Z całą pewnością ten rozległy majątek należał w XII stuleciu do wpływowego możnego Piotra Włosta, który przeciwstawiając się rządom pierwszego księcia wrocławskiego w okresie rozbicia dzielnicowego, Władysławowi II Wygnańcowi, pozbawiony został za karę praw do tych posiadłości. Po śmierci Władysława II w 1163 roku okoliczne dobra przejął jego syn, książę Bolesław Wysoki. Jednocześnie prawa do tego terenu rościli sobie spadkobiercy Piotra Włosta: jego syn Jaksa oraz wnuk Leonard.28 czerwca 1203 roku Leonard odstąpił miejscowość Węgrzynowo księciu Henrykowi I Brodatemu, który buduje klasztor cysterek w Trzebnicy, św. Bartłomieja. Ponieważ Leonard zrzekł się jednocześnie wszelkich praw do owych dóbr, książę nadał mu tytułem zwrotu wieś Laskowice (Lazcoucki) Na początku XIII wieku Gajków, Kamieniec, Łany, Swojczyce były we władaniu wnuka Włosta, Leonarda, pełniącego na dworze piastowskim funkcję komesa, po śmierci którego w 1241 roku przeszła ona na własność klasztoru św. Wincentego we Wrocławiu. W 1253 oraz 1283 roku właścicielem praw do majątku jest książę Henryk IV Probus. W 1292 roku, książę wrocławski Henryk V Gruby ofiarowuje wieś Kamieniec i Swojczyce palatynowi Mikołajowi z Kalisza. W 1311 roku znajdujemy wzmiankę o wsi Camyne, a w 1318 roku Camine. Wtedy nabył ją od palatyna Mikołaja, wrocławski patrycjusz, Heinrich Schrolle.W 1353 roku zniemczoną nazwę Kamień (Steyn) przejęła sąsiednia wieś Gajków. Powodem było najprawdopodobniej powiązanie wsi Kamieniec z dobrami kościelnymi Gajkowa. Na takie podwójne nazewnictwo natrafiamy jeszcze w latach: 1366, 1372 i 1425. W 1366 roku syn lub wnuk Heinricha Schrolle, Mikołaj Schrolle nabył jednocześnie prawa do Gajkowa oraz najprawdopodobniej pobliskich Jeszkowic. Przynależności do niej dóbr obecnego osiedla wrocławskiego Strachocin odnotowane zostaje w 1332 roku jako Struchotin bona. Mieszkańcy Kamieńca poławiali w tym miejscu ryby, głównie piskorze, w ujściu rzeki Piskornej, która dzięki temu zawdzięcza swoją nazwę. Około 1399 roku część dóbr przeszła na własność wrocławskiego klasztoru św. Macieja krzyżowców z czerwoną gwiazdą,a od 1373 r. wieś Swojczyce została własnością wrocławskiego Szpitala Bożego Ciała.

Beneficjum (łac. Beneficium = dobrodziejstwo) – nadanie ziemi (feudum) przez władcę (suwerena – najwyższego seniora) w dożywotnie lub czasowe użytkowanie jako wynagrodzenie za sprawowany urząd, w zamian za obowiązek pełnienia pewnych powinności lub uiszczania świadczeń; od IX wieku dziedziczne, dało początek lennu. W Kościele katolickim – uposażenie majątkowe przydzielane duchownym w związku z piastowaniem przez nich funkcji i godności.

ŻYCIE GOSPODARCZE WŁOŚCI FEUDALNEJ
Wynikiem przewrotu w stosunkach rolnych, który dokonał się w VIII - IX w., było ostateczne utrwalenie się własności ziemskiej klasy panującej. Miejsce dawnej wolnej chłopskiej wspólnoty gminnej - marki - zajęła włość feudalna z jej tylko właściwymi stosunkami gospodarczymi. Jakie to były stosunki, wskazuje tzw. Kapitularz o włościach wiejskich, będący instrukcją gospodarczą wydaną ok. roku 800 na polecenie Karola Wielkiego. Z tego kapitularza oraz innych źródeł z IX w., zwłaszcza z tzw. Poliptyku opata Irminona widać, że majątek feudalny dzielił się na dwie części: dwór pański z jego ziemią i wieś z łanami zależnych chłopów. Część należąca do feudałów, czyli ziemia pańska nazywała się domeną. Domena składała się z dworu pańskiego wraz z zabudowaniami gospodarczymi oraz dominialnej ziemi ornej. Do właściciela majątku należał również młyn i kościół. Pańska, dominialna ziemia orna była rozrzucona pośród łanów chłopskich, istniała więc tzw. szachownica pól, z którą łączył się przymus polowy związany z praktyką otwartych pól po sprzęcie plonów. Wszyscy musieli na danym polu wysiewać to samo i zbierać plony równocześnie z sąsiadami, gdyż w przeciwnym wypadku bydło wypuszczone na pole mogło zniszczyć plony nie zebrane przez gospodarza. Ziemię pańską uprawiali chłopi zobowiązani do pańszczyzny przy użyciu swoich narzędzi i inwentarza. W skład domeny wchodziły również lasy, łąki i pastwiska. Ziemia chłopska lub użytkowana (chłopi nie byli jej właścicielami), dzieliła się na łany. Był to zespół gruntów, rozrzuconych w szachownicę z działkami innych chłopów i gruntami pańskimi, oraz zagroda chłopska z zabudowaniami gospodarczymi i ogrodem. Ponadto chłop miał prawo do korzystania z gminnych lasów oraz pastwisk. Tak więc w odróżnieniu od niewolnika, który nie miał domu, gospodarstwa, rodziny, ani żadnej innej własności, chłop pracujący na ziemi feudała miał swój dom, rodzinę i gospodarstwo. Istnienie oprócz własności feudalnej również własności chłopskiej (gospodarstwo, narzędzia rolnicze) stało się bezpośrednim bodźcem do rozwoju sił wytwórczych w epoce feudalnej, albowiem chłop - producent dóbr materialnych - był w pewnym stopniu zainteresowany w wynikach swej pracy. W VIII - IX w. społeczne siły wytwórcze rozwijały się stale, lecz bardzo wolno. Udoskonalono sposoby uprawy roli, stosowano bardziej wydajne metody pracy, karczowano lasy pod uprawę i zaorywano odłogi. Ugorowanie i dwupolówkę zastąpiono trójpolówką. Niższe jakościowo rodzaje zbóż, jak owies, jęczmień i żyto, wysiewano głównie w zacofanych gospodarczo regionach imperium (na wschód od Renu), natomiast w regionach centralnych i zachodnich coraz częściej uprawiano pszenicę. Spośród kultur ogrodowych uprawiano rośliny strączkowe, rzodkiew i rzepę. Sadzono też drzewa owocowe - jabłonie, grusze, śliwy. W ogrodach wysiewano też zioła lecznicze i chmiel potrzebny do wyrobu piwa. W południowych częściach imperium rozpowszechniła się uprawa winorośli. Z roślin przemysłowych uprawiano len, z którego otrzymywano włókna i olej lniany. Jeżeli chodzi o narzędzia rolnicze, należy zaznaczyć, że w końcu IX w. wszędzie rozpowszechniony był zarówno mały i lekki pług do uprawy gruntów kamienistych, który tylko ciął ziemię na długie bruzdy, jak również ciężki pług kołowy z żelaznym lemieszem, który nie tylko przecinał glebę, ale również ją obracał. Brona, mająca wówczas kształt trójkątnej drewnianej ramy z żelaznymi zębami, stosowana była przeważnie w ogrodach. Pola bronowano za pomocą ciężkiego drewnianego kloca, który ciągnięto po zaoranym polu, rozbijając bruzdy ziemi. W gospodarstwie używano kos, sierpów, dwuzębnych wideł i grabi. Zboże młócono zwykłymi kijami lub drewnianymi cepami. Pola z reguły nawożono nieregularnie, nic więc dziwnego, że przy tak niskiej technice rolnej plony były marne (półtorakrotne lub dwukrotne). W gospodarstwie chłopskim przeważały owce świnie i kozy; koni i krów było mało. Gospodarka wielkiej włości miała charakter naturalny, tzn. głównym zadaniem każdego majątku było zaspokojenie własnych potrzeb, nie zaś produkcja na sprzedaż. Chłopi pracujący we włościach zobowiązani byli zaopatrywać w produkty dwór pana i dbać o to, by niczego nie brakowało panu, jego rodzinie i licznej świcie. Rzemiosło nie oddzieliło się jeszcze wówczas od rolnictwa i chłopi trudnili się nim na równi z uprawą roli. Na rynek trafiał tylko nadmiar produktów. Włość taka była podstawową komórką społeczeństwa frankońskiego za Karolingów, co oznacza, że w imperium Karola Wielkiego powstała duża ilość zamkniętych pod względem gospodarczym małych światów nie związanych ze sobą ekonomicznie i zaspakajających swoje potrzeby produktami wytwarzanymi w danym gospodarstwie.


Niemiecką nazwę osiedla Drachenbrunn przetłumaczyć można w dwojaki sposób; Smocza studnia lub Źródło Smoka. Pierwsze tłumaczenie oddaje charakter wielkości, potęgi, drugi romantycznej tajemnicy. I tu można by się pokusić o paralelę do krakowskiej legendy o smoku co mogło by nawiązać do historycznej rywalizacji między Krakowem i Wrocławiem, co miało miejsce w średniowieczu. Ale czemu imigranci XVIII-wieczni nazwali miejsce swego osiedlenia Drachenbrunn. Jest chyba mało prawdopodobne a żeby przybyli z miejscowości o tej nazwie. Musieli posłużyć się sobie znaną wiedzą o historycznej przeszłości tego konkretnego miejsca osiedlenia. Nie ciągnęli za sobą trenu nostalgii za miejscem, które opuścili, ale wierzyli w to, że w nowym miejscu tak jak poprzednicy osiągną więcej niż tam skąd przybyli. Życie w miejscowości o nazwie Smocza Studnia, czy Źródło Smoka stawia go w komfortowej sytuacji, daje nadzieję na czerpanie ze źródła mocy przynoszącej szczęście. Smok był symbolem autorytetu i potęgi, wiązanym ze słońcem i symboliką królewską, podobnie jak lew i orzeł. Stanowił alegorię wiedzy, mądrości, czujności i dobrej straży. Trzeba szukać skąd ten smok w tym miejscu. Zaglądamy do Wykazu przezwisk i przydomków rycerskich, nazw wsi rycerskich i osób nie mających własnych biogramów z XIII wieku, autorstwa Marka Cetwińskiego RYCERSTWO ŚLĄSKIE DO KOŃCA XIII w. BIOGRAMY I RODOWODY i jest. Pod pozycją 436. Konrad Smok („Draco"), św. na dok. Rogatki w Leg. 19 III 1253 r. Rozwijając skróty świadectwo na dokumencie Bolesława II Rogatki (ur. między 1220 a 1225 zm. 26 grudnia 1278). Konrad Smok był rycerzem, w związku z czym nadane mu było Beneficjum (łac. Beneficium = dobrodziejstwo) – nadanie ziemi (feudum) przez władcę (suwerena – najwyższego seniora) w dożywotnie lub czasowe użytkowanie jako wynagrodzenie za sprawowany urząd. Przymiotnik Draco mógł utrwalić się w toponimach, toponim (z gr.topos - miejsce, okolica i onymos - imię)- Smoczy Las, ta nazwa przetrwała do dzisiaj. Las ten jest lasem naturalnym, który przetrwał 10 tysięcy lat. Oczywiście najstarsze drzewa liczą sobie nie więcej niż 150 lat, ale wyrastają na tym obszarze od ostatniego zlodowacenia. Nasz Smok został strażnikiem tego lasu Nasilenie szeroko zakrojonej kolonizacji przypadło na czasy Henryka Brodatego. W tym czasie bowiem pozyskiwano tereny uprawne przez intensywne karczowanie lasów. Przykładowo w ciągu stu lat od XIII do XIV w. w dobrach biskupich ziem Otmuchowa i Nysy liczba zagospodarowanych łanów wrosła z 620 do 5520. W XIII wieku najbardziej rozpowszechnione w Rzeczypospolitej był łan flamandzki ≈ 17 ha, co unaocznia skalę zjawiska. Charakter beneficjum należało by wiązać z posługą komunikacyjną wynikającą z prawa książęcego (łac. ius ducale) zwanym przewód, obowiązującego w średniowiecznych monarchiach patrymonialnych (np. w Polsce pierwszych Piastów). Świadczenie to zobowiązywało kmieci i drobnych rycerzy do dostarczenia księciu lub jego urzędnikom zaprzęgu do wozów, a także do etapowego przewożenia książęcych ludzi i towarów. Miałoby ono występować w dwóch odmianach: zwykłej oraz rycerskiej, z czego druga zobowiązywała jedynie do transportu towarów wysokiej wartości lub szybko się psujących. Inna hipoteza zakłada, że przewód polegał na zapewnieniu księciu środków transportu i przeprowadzaniu go oraz jego ludzi z jednego miejsca postoju do drugiego. Lokalizacja siedziby rycerza Smoka nad rzeką Odrą sugeruje, że przewód mógł dotyczyć również transportu wodnego. Wskazują na to służebności okolicznych miejscowości. Osada rycerska Konrada Smoka leżała wówczas w sąsiedztwie dóbr książęcych Conarsze. Nazwa Conarsze wzięła nazwę od urzędu koniuszego (konarz). Teren ów, obejmujący obszar dzisiejszych Kotowic, Ratowic, aż do Miłoszyc, składał się z lasu, na obszarze którego hodowano książęcą stadninę koni i należał w XIII stuleciu do książąt Henryka III Białego oraz Henryka IV Probusa. Dobra te nie stanowiły odrębnej miejscowości, lecz były własnością feudalną. Źródła z 1291 roku podają, iż Conarskie leżały między Odrą a Czernicą. I tu należy wyjaśnić, iż w średniowieczu współczesne Opatowice nosiły nazwę Odra, ale w wyniku nadania jej 1149r. opactwu św. Wincentego na Ołbinie (dziś znajduje się na tym miejscu kościół św. Michała) – nazwa wsi uległa zmianie na Opatowice. Dobra te nadawane były kolejnym opatom zakonu św. Wincentego na Ołbinie. Analogicznie można wywieść pochodzenie dobra Biskupin. Wieś Koczotów znajdująca się na miejscu dzisiejszego Biskupina wzmiankowana była po raz pierwszy przez papieża Hadriana IV, który w 1155r. zatwierdził ją jako wchodzącą w skład posiadłości biskupstwa wrocławskiego biskupa Waltera z Malonne(biskup wrocławski w latach 1149-1169). Pochodził z terenów dzisiejszej Belgii, z diecezji Liège w regionie Walońskim. Pochodzenie nazwy przypisuje się przezwisku Koczot – kogut, który jest herbem Walonii. Biskup Malonne prawdopodobnie był inicjatorem osiedlenia się we Wrocławiu tkaczy walońskich w 1161r. Wracając do Opatowic i jej poprzedniej nazwy Odra, czy aby nazwa rzeki znanej nam współcześnie pod tą nazwą nie wywodzi się od miejsca nadania opactwu benedyktynów, a następnie norbertanów. Znika nazwa miejscowości, a pojawia się nazwa rzeki. Wróćmy do kontekstu miejscowości okalających osadę rycerską Konrada Smoka związaną z posługą komunikacyjną. Organizator posługi transportowej ma do dyspozycji stadninę koni na południu; na północy wieś służebną kowale; na wschodzie Łażany osada leżącą w pobliżu Kamieńca Wrocławskiego, z którego ma dostęp do drewna. Bierze ona swoją etymologię od staropolskiego słowa łaz, tj. gruntu uprawnego w miejscu wyrobionym w lesie. Oznacza to, iż wieś powstała na miejscu wyciętego i spalonego lasu. Sama nazwa Łażany oznaczała pierwotnie mieszkańców Łazu. Zapisy z 1532 i 1540 r. mówią o majątku i młynie drzewnym( tartaku )zaświadczające o przetwórstwie pozyskanego surowca drzewnego. Z pewnością do Jego zadań należało spławianie drewna w dół rzeki do Wrocławia poświadczony dokumentem Henryka Brodatego z 1226 r., w którym książę zgodził się na spławienie Odrą drzewa opałowego z lasów książęcych do szpitala Świętego Ducha we Wrocławiu.



Na terenie objętym od północy systemem meandrów najstarszej Odry, od zachodu osiedlami Starych Szczytnik, Zielonego Dębu i Bartoszowic, a od wschodu i południa obecna Odrą Miejską wybudowano w sumie trzy przekopy. Pierwszy w latach 1494 – 1496 łączący Sępolno z dzisiejsza Przystania Zwierzyniecką, drugi przekop wykonany w latach 1530 – 1555 łączył Opatowice z Zielonym Dębem i Przystanią Zwierzyniecką i trzeci przekop łączący Dąbie z osadą Sępolno. Przekop z lat 1531 – 1555 znajdował się na północ od Opatowa na przeciw Starego Zamku (Alte Schloss) i łączył się ze Starą Odrą ( Zwierzyniecką ). Jak widać budowa kanałów była ponawiana, ale nawet ostatnia próba z lat 1531 – 1555 nie powiodła się. Widać to na mapach sporządzonych przez dr R. Leonharda w XIX wieku, jak również po pozostałych oczkach wodnych rozrzuconych po całej Wielkiej Wyspie.



Przekopy musiały mieć niezbyt duże przekroje poprzeczne i dlatego nie były wstanie pomieścić okresowych przyborów Odry. Odra utworzyła samoistnie nowe koryto w trakcie znacznych rozmiarów fali powodziowej, która nastąpiła po 1555 r. Nie mogąc się pomieścić w wypłyconym korycie północnym popłynęła na wprost w kierunku Bartoszowic, gdzie napotykając na wysoki brzeg, skręciła pod kątem prostym w lewo na zachód odnajdując stare koryto Oławy dotarła do Starej Południowej Odry Miejskiej u ujścia Odry Zwierzynieckiej. I tak płynie Odra w nowym południowym korycie funkcjonującym do czasów dzisiejszych..
Ostatnie zapisy z 1532 i 1540 r. mówią o majątku i młynie drzewnym( tartaku ),









oraz pustych zabudowaniach. Okres wojen husyckich w XV wieku i szerzenie się protestantyzmu w XVI wieku zakończyły okres świetności zakonu i spowodowały duże straty w majątku zakonnym, a to w konsekwencji zmniejszeniem się znaczenia i wpływów zakonu. Od XVIII wieku zakon skupiał jedynie duchownych - kapłanów i braci zakonnych, stając się zakonem kanoników regularnych.
Osada prawdopodobnie zaginęła w XVI w.

Mapa z 1736 - nie ma Strachocina i Smoczej Studni "Wojnowa". Na żółto drogi w 1736 na czerwono współcześnie

Principatus Silesiae Wratislaviensis exactissima... autor Schubarth, Mattheus von (1723-1758)

Wielka powódź, która w 1736 r. dokonała ogromnych zniszczeń w mieście i jego okolicach, dała początek myśli uregulowania rzeki Odry i zabezpieczenia przyległych do niej terenów przed powodzią. W tym celu utworzono w 1746 r. Inspektorat Budownictwa Wodnego i Nadrzecznego we Wrocławiu, którego obowiązki przejął następnie powołany w 1873 r. Zarząd Regulacji Rzeki Odry. W ich gestii leżało przekształcenie Odry w wielką arterię transportową oraz zabezpieczenie miejscowości nadrzecznych i użytków rolnych przed skutkami powodzi.
W 1793 r. usypano groblę Janowicko-Swojczycką zmieniając bieg rzeki Piskorny jak również drogi ze Swojczyc do Dobrzykowic i Łan. Prawdopodobnie droga ze Swojczyc do Łan biegła prosto od ul. Tatarakowej zachowanym fragmentem ul. Łanieskiej do ul. Wałowej, która skręca w jej bieg. Droga do Dobrzykowic zaczynała się u zbiegu ulic Wałowej i Leśnej. Ścięty narożnik tych ulic, który widnieje na mapie sporządzonej w 1794, jest dokładnie zorientowany wschód-zachód i na przedłużeniu tego kierunku znajduje się kościół w Dobrzykowicach. To może oznaczać, że w tym miejscu znajdował się wolny majątek Konrada Draco i tu gdzieś stała Studnia Draco, Smocza Studnia - Drachenbrunn.
Wykonana w 1794 r. mapa dla potrzeb Inspektoratu przedstawia Wrocław i okoliczne użytki rolne przylegające do rzeki. Sporządził ją geometra Klemt w orientacji północnej. Powstanie mapy należy wiązać z planowanymi pracami nad uregulowaniem biegu rzeki, które miały polegać na wyprostowaniu biegu rzeki i wzmocnieniu brzegów. Z tego powodu na planie drobiazgowo umieszczono szczegółowe informacje o stanie bieżącym na tych terenach, a jednocześnie naniesiono także projektowane przekopy nowego łożyska rzeki Odry.
Projektowane prace inżynierskie wiązały się ze zmianami hydrologicznymi, a jednocześnie własnościowymi zarówno w samym mieście, jak i jego okolicach. Na mapie zaznaczono rozgraniczenie własności państwowej, kościelnej, dworskiej, gminnej i chłopskiej, a także nazwiska właścicieli. Zaznaczono stan zalesienia oraz sposób wykorzystywania gruntów. Ze względu na planowane prace wodne szczegółowo przedstawiono sieć hydrologiczną, m.in. rzeki Zieloną, Ługownię i Ślęzę. Zaznaczono też strugi, starorzecza, stawy i wały.
Dopiero w 1799 r. wydano zezwolenie na budowę folwarku w okolicy "Smoczej Studni" - der Trachenbrunn (oznaczonej na katastralnej mapie z 1847 r.). Od owej Smoczej Studni wziął nazwę folwark oraz rozwijająca się wokół niego wieś Drachenbrunn (Smocza Studnia).
Większość pozostałych majątków, szpitali i placówek zakonu funkcjonowało do drugiej połowy XVI wieku, kiedy to zostały przejęte przez duchowieństwo diecezjalne lub władze miejskie za zgodą władz kościelnych. Jedynie placówki we Wrocławiu i Kluczborku przetrwały do czasu kasaty zakonów w l. 1810-1811, dokonanej na mocy dekretu króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III z 19 listopada 1810.
W Urzędowej Książce Adresowej dla Zakładów Przemysłowych,Handlowych i Działalności Gospodarczej Prowincji Dolnośląskiej z 1927 można znaleźć informację o infrastrukturze,
Drachenbrunn
D Kr u Rgbz Breslau 256 E Gem V August
Pospiech P Schwoitsch ESt Drachenbrunn
GL Schwoitsch u Wustendorf Enif 3 km Ag
Lg EW Breslau (K 380 V L 220 V Dstr)
Gg Kg Rb FiA GewA Breslau ev VSch
Ftbsch ,
i że w Drachenbrunn funkcjonował:
Banke , Oskar, Fleischermstr.
Fleischer, Adolf, Elekt. Licht- u. Kraftanl.
Kiesling. Fritz. Gastwirt.
Maiwald. Georg, Gartnerei.
Michel, Hermann, Landw. Maschinen.
Pohl, Richard, Kolonialwrhdlg.
Schmidt, Emma, Milchhdlg.
Spring er , Karl, Stellmmstr.
Stehr, Alfred, Schmiedemstr. Dorfstr.

Repatrianci z Dublan pod Lwowem w 1945 nadali wsi Drachenbrunn nazwę Dublany , z tęsknoty za utraconymi ziemiami swych ojców. W 1947 zmieniono nazwę na Wojnów, nazwę tą zaproponował profesor Witold Taszycki chcąc w ten sposób upamiętnić swojego kolegę Wojnowskiego. W latach 1945-54 istniała gmina Wojnów, siedzibą władz gminy był Wojnów i składała się z 13 gromad: Chrząstowa Mała, Chrząstowa Wielka, Czernica, Dobrzykowice, Gajków, Jeszkowice, Kamieniec Wrocławski, Krzyków, Łany, Miłoszyce, Nadolice Małe, Nadolice Wielkie i Wojnowice. Gmina została zniesiona 29 września 1954 wraz z reformą wprowadzającą gromady w miejsce gmin. 25 września 1954 roku weszła w życie ustawa o reformie podziału administracyjnego. W miejsce dotychczasowych gmin powstały nowe gromady położone na terenie jednej lub sąsiadujących ze sobą dawnych gmin. Z dniem 1 stycznia 1951 roku siedzibę gminy –Wojnów włączono do miasta Wrocławia. Mimo tego nazwa gminy Wojnów pozostała aż do 1954 roku. Siedzibą gminy została jednak miejscowość Kamieniec Wrocławski.

Od 20 lat popularyzowana jest legenda związana z grądem strachocińskim i miejscowościami doń przyległymi o Smoku Strachocie i Smoczej Studni , ale istnieje też starsza legenda znana w tych okolicach na przełomie XVIII i XIX w. z ustnej tradycji, a spisana przez R.Kühnau i opublikowana 1926 r. Ludność niemiecko-języczna zaczęła napływać w te okolice po 1741 r. przejmując krążące wśród okolicznej rdzennej ludności legendy i opowieści. Potwierdza to fakt nadawania nowo zasiedlanym miejscom nazw upamiętniających tą legendę, Goy stał się Strachocinem majątek Draco Smoczą studnią i jak choćby fragment o wojskowej karierze Jaśka. Wydarzenia tamtych czasów znalazły odzwierciedlenie w spisanej później wersji - król to Wilhelm II, a cesarz to Napoleon I. Ta część legendy mogła zostać nałożona na opis kariery wojskowej z dużo wcześniejszych formacji militarnych, zwłaszcza fragment mówiący o broni którą posługiwał się Jasiek. Można przyjąć, że legenda odnosi się do czasów, gdzie dookoła rozciągały się lasy w których w sposób naturalny występował niedźwiedź. Opisana topografia miejscowości odpowiada średniowiecznemu usytuowaniu Swojczyc - miejsce w którym dorastał Jasiek, Kowale - gdzie próbował terminować, Goy - majątek w którym podjął pracę jako parobek nazwana później Strachocice po śmiertelnym przerażeniu i ucieczce jej mieszkańców. Pierwsze pisemne wzmianki o tych miejscowościach pochodzą z 1292 r., ale legenda może odnosić sie do czasów przybycia pierwszych liberi hospites w XII w. i właściciela tych ziem Piotra Włostowica. Możnowładcą u którego zdobywał Jasiek szlify generalskie mógł być właśnie Piotr Włostowic, który za jego zasługi nadał mu beneficjum położone między majątkiem Goy, a jego włsnością Łanami. Mógł mu być nadany również przydomek Draco,(Draco jest konstelacją na niebie dalekiej północy. Jego nazwa łacińska to smok). z uwagi na jego gigantyczną posturę i inteligencję(W większości języków europejskich słowo smok pochodzi od greckiego słowa drakan (bystrooki), np. ang. Dragon, niem. Drache, cz. Drak. Nowy słownik etymologiczny Wiesława Borysia stwierdza, że smok jest słowem ogólnosłowiańskim: czeski zmok, słowacki zmok/zmak, staro-cerkiewno-słowiańskie smokъ itd. Prasłowiańskie smokъ to istota mityczna pod postacią latającego gada lub pod postacią ludzką). Okiełznane niedźwiedzie mogą się wiązać z inną legendą związaną z żoną Piotra Włostowica Marią, która trzymała w ogrodzie zamkowym na górze Ślęży niedźwiedzia ( legenda o Pannie i Rybie ), być może podarowanego przez Jaśka.
Niema w legendzie O Jaśku mowy o studni, ale osiadła tu pod koniec XVIII i z początkiem XIX w. ludność miała jakieś przekazy dotyczące źródła lub studni, która dała siłę i mądrość legendarnemu Smokowi. Bo trzeba przyznać, że oprócz niezwykłej siły fizycznej, Draco wykazał się szeroką wiedzą w wielu dziedzinach. Zaznajomiony był niewątpliwie z umiejętnością pozyskiwania drewna, jego transportem i obróbką, znane mu były arkana sztuki ciesielskiej, potrafił obsługiwać młyn wodny, potrafił również zarządzać ludźmi. W posiadanie tak niezwykłej siły i tylu talentów mógł posiąść tylko czerpiąc z magicznego źródła.

LEGENDA O Jaśku siłaczu

Dawnymi czasy w jednej ze wsi podwrocławskich żyła biedna wdowa. Miała jedynego syna Jaśka. Chłopak dobry i posłuszny, ale że olbrzym to był prawdziwy, przeto i jeść musiał za trzech. Gdy drożyzna zaczęła się wzmagać, biedna kobieta nie mogła go już dalej utrzymywać. Pewnego dnia podzieliła na pół ostatni bochenek chleba, jaki był w domu, i rzekła:

- Mój drogi synu! Tu masz połowę mojego ostatniego kawałka chleba. Odtąd nie będę ci mogła nic więcej dać. Musisz iść w świat i zarobić na swe utrzymanie.

Jasiek pożegnał matkę i powędrował. Chleb zjadł od razu, więc szybko znów zgłodniał.

Zastukał wobec tego do kuźni, która stała przy drodze i zapytał kowala, czy nie przyjąłby go do roboty. Ten z chęcią przyjął barczystego chłopaka. Na drugi dzień jednak, gdy Jasiek stanął do pracy i pierwszym uderzeniem młota wbił kowadło w ziemię, kowal powiedział, że aż tak silny robotnik nie jest mu potrzebny. Jasiek musiał iść dalej.

Poszedł do innej wioski i zgodził się za parobka do bogatego gospodarza. Tam też nie byli z niego zadowoleni. Wiele rzeczy jednak psuł przez swoją siłę i niezręczność, a nie pozwalał sobie zwracać uwagi. Inni, zazdrośni o jego siłę parobcy poradzili więc gospodarzowi, aby wysłał go do odległego lasu pełnego wilków i niedźwiedzi, to może go pożrą. Gospodarz kazał więc Jaśkowi pojechać do tego lasu i przywieść drewna. Jasiek wziął wóz zaprzęgnięty w parę wołów i pojechał. Przyjechał na miejsce, wyszukał parę wielkich dębów, wyłamał je, oczyścił z gałęzi i zaniósł do wozu. Ale jakiż był jego gniew, gdy zamiast zaprzęgu zobaczył u wozu dwa niedźwiedzie, które zabiły woły i właśnie je pożerały. Rozgniewany siłacz złapał niedźwiedzie i zaprzągł je do wozu zamiast wołów, a potem załadował dęby i pojechał. Ludzie uciekali przed dziwnym zaprzęgiem, a gospodarz zaparł wrota i nie chciał go wpuścić. Jasiek, gdy stukanie nie pomagało, wyważył bramę jednym ciosem, wprowadził niedźwiedzie do obory i jak gdyby nic poszedł do izby prosić o wieczerzę. A potem zrobił nową bramę, większą niż największa kamienica.

Gospodarz tak się go bał, że postanowił koniecznie się go pozbyć. Wysłał przeto Jaśka ze zbożem do młyna, w który młynarzem był sam diabeł. A diabeł ów miał zwyczaj skręcać karki wszystkim przyjeżdżającym. Jasiek przyjechał do młyna – a tu nie ma nikogo. Chwycił więc worki, aby samemu zemleć sobie zboże i w tedy nadbiegł jakiś człowiek, ale cały czarny, z płonącymi oczyma i z dużymi rogami na czole.

- Czego chcesz ode mnie chłopie? – wrzasnął. – Musisz się teraz pożegnać z życiem.

Ale Jasiek chwycił go mocno za rogi i jednym ruchem odłamał je. Diabeł zniknął. Wówczas Jasiek spokojnie zmełł zboże i pojechał do swojego gospodarza. Gospodarz i jego parobcy, gdy tylko zobaczyli, że Jasiek wraca cały i zdrowy, porzucili dom i gospodarstwo i rozbiegli się w popłochu. Czekał Jasiek na ich powrót, czekał, aż nie mogąc się doczekać, ruszył dalej w świat.

Wkrótce zawędrował do dużego miasta, gdzie oficer werbował do wojska. Zaciągnął się zatem. Przyjęto go chętnie, bo był duży i silny. Cóż z tego, kiedy i tu był za silny! Muszkiety łamały mu się w rękach. Ale tu przynajmniej lubili go wszyscy.

Służył więc Jasiek w tym wojsku, a że był jeszcze młody, rósł coraz bardziej i robił się jeszcze silniejszy.

W końcu usłyszał o nim pewien król, który prowadził zaciętą wojnę z pewnym cesarzem. Zapłacił kapitanowi Jaśka dużo pieniędzy, aby go zwolnił i pozwolił mu wstąpić na służbę króla. Kiedy Jasiek stawił się przed obliczem króla – zawaliły się schody, po których wchodził, a w największej sali królewskiego pałacu nie mógł stanąć wyprostowany. Król tak się nim ucieszył, że go zaraz mianował swoim generałem. Z początku, na próbę, kazał mu eskortować do obozu sto wozów naładowanych żelastwem. Jasiek przybył z tymi wozami nad rzekę, na której nie było mostu. Aby wypełnić rozkaz, brał jeden wóz po drugim na plecy, razem z ładunkiem, końmi i ludźmi, i przenosił przez rzekę. Gdy cały transport dotarł bezpiecznie do obozu, Jasiek kazał sobie ukuć maczugę z dwunastu wielkich sztab żelaznych, a gdy przyszło do bitwy, sam wyszedł z maczugą przeciw całej armii nieprzyjaciół i wytłukł całą straż przednią. Reszta nieprzyjaciół rzuciła się do ucieczki, a pokonany cesarz musiał królowi zapłacić wysoką kontrybucję.

Po wygranej wojnie Jasiek wrócił wraz z królem do domu. Król kazał mu zbudować wielki, piękny dom, do którego prowadziły schody z żelaza, a w domu stało wielkie krzesło dla Jaśka zrobione ze szczerego złota. A gdy król się postarzał, to mianował Jaśka swoim następcą, bo sam nie miał dzieci.

I w końcu Jasiek sam został królem i zbudował wspaniałe miasto, całe z marmuru, i żył jeszcze długo, długo, a jeżeli nie umarł – to jeszcze żyje.



Komentarze
WinstonCem dnia luty 20 2017 10:36:15
thanks for this colossal edifying website, obstruct up the great work check out this casino online offers
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Ja1977
01/09/2012 20:00
Bardzo fajna stronka.


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | fashionideas.icu